Wyprawa rowerowa do Biłki Szlacheckiej
Dzień 1:
Dzień zaczął się deszczowo i ponuro.Miałem mieszane uczucia czy dobrze robie jadąc na rowerem do Biłki.Żona się nie odzywała ,ale
 widziałem że nie za bardzo popiera mój szalony pomysł.Spakowałem rower ,pożegnałem się z żoną i o 8,30 z rana wyruszyłem w 
kierunku Żarek-Letnisko ,niedaleko Myszkowa ,gdzie miałem się spotkać z resztą grupy z Grodzca.Ale oddalając się od Kędzierzyna 
,z za chmur zaczęło przebijać słońce i mi zrobiło się jakoś rażniej.Trasa przebiegała spokojnie .Kilkanaście kilometrów za Zawadzkim 
zrobiło się na tyle ciepło ,że postanowiłem zdjąć adidasy i założyć sandały ,które już miałem ubrane przez całą trasę. Siedząc na 
przystanku i zmieniając obuwie ,zauważyłem pędzących rowerzystów ,była to Ola i Tomek za chwilę nadjechała reszta grupy.Po 
krótkim powitaniu ,razem pędziliśmy na rowerach w obranym kierunku.Trasa przebiegała spokojnie i pod wieczór docieramy do 
Żarek-Letnisko.W samych Żarkach łapie nas burza i potężna ulewa .Chowamy się w pierwszym napotkanym domu ,po krótkiej 
rozmowie z gospodynią ,zgadza się ona nas przenocować ,biorąc po 15 zł od osoby.
Na liczniku wyszło mi - 95 km przejechanych ,czas jazdy 5,25 minut ,największa szybkość 40 km na godz.
Dzień 2
Po spokojnie przespanej nocy .Ranek powitał nas ładną pogodą .Składamy sakwy ,pokujemy na rowery   
Wyruszamy w kierunku Ogrodzieńca -zobaczyć ruiny zamku .
Pamiątkowe zdjęcie przed ruinami i wyruszamy na zwiedzanie warowni.
Zwiedzamy zamek w Ogrodzieńcu - po lewej na zdjęciu ja ,czyli Piotr Paczosa a obok Krzysztof  z synem Adamem.
Po zwiedzeniu zamku i posileniu się w miescowej knajpce i odpoczynku .ruszamy w dalszą drogę .Droga przebiega dośc spokojnie a 
na nocleg docieramy do wsi Wierzchowice .Nie bardzo mamy gdzie rozbić namioty ,ale pytając mieszkańców ,natrafiamy na bardzo 
gościnnego gospodarza ,który pozwolił na rozbić namioty na swym podwórku i wykąpać się w swej łazience - nie biorąc za to 
opłaty.Pod wieczór gospodarz postawił pół litra wódki -rozmawialiśmy do póżnej nocy.W ten dzień zrobiliśmy około 65 
km.Najwyższa szybkość jaką zanotował mój licznik to 41 km.Czas jazdy około 4 godzin.
Na podwórku w Wierzchowicach u gościnnego gospodarza.
Dziewczyny Ola i Łucja ustalają trasę na następny dzień.
Rankiem mieliśmy dośc wczesną pobudkę - gospodarz oddawał świnie do skupu i hałas jakie robiły świnie był dośc głośny.Poranek 
był dość ponury .Ciemne ,kłębiące się chmury na niebie nie wrózyły nic dobrego ale było w miarę ciepło .W miejscowym sklepie 
zaopatrzyłem się w żywność na drogę .Po krótkiej rozmowie z Panią ze sklepu - gdy jej powiedziałem że jedziemy rowerami na Ukra
inę -przemiła pani zamarła z wrażenia zdołając wykszusić z siebie dwa słowa " O Matko Boska" .Niemogła uwierzyć w to że ktoś 
zamiast jechać samochodem woli się męczyć na rowerze.Ale życzyła nam szerokiej drogi a co o nas pomyślała -wolę nie 
zgadywać.Powoli ruszamy ,pogoda ,która rankiem była ponura teraz zaczęła się wypogadzać zrobiło się cieplej .Na trasie pojawiły się 
"górki" ,które bardzo dawały nam w kośc .Często odpoczywamy ,ale wszyscy pomimo zmęczenia są uśmiechnięci .Z podziwem 
patrzę na dziewczyny ,które pomimo zmęczenia są ciągle uśmiechnięte .Także najmłodszy Adam 14-latek świetnie sobie radzi, po 
Tomku jest najsilniejszy z grupy.Po kilku dziesięciu przejechanych kilometrów przekraczamy rzekę Wisłę .
Pamiątkowe zdjęcie na tle mostu nad Wisłą 
Po krótkim odpoczynku ,ruszamy dalej w kierunku Zborowa szukając noclegu.W Zborowie wstępujemy do biblioteki gdzie jest 
kafejka internetowa .Bibliotekarka dzwoni do miescowego sołtysa ,pytając go czy moze znależć dla nas nocleg.Sołtys okazał się 
niezwykle gościnnym człowiekiem -udostępnił nam plac ogrodzony przy straży pożarnej ,której był komendantem a takze dostęp do 
przysznica w starży.Jak do tej pory spotykamy niezwykle gościnnych ludzi .Rozbijamy namioty ,kąpiel,zakupy w miejscowym 
sklepie .A takze udzielamy wywiadu miejscowej gazecie .
W Zborowie ,przed Ochotniczą Strażą Pażarną.Był to 3 dzień wyprawy - przejechaliśmy 85 km.
CZĘŚĆ DRUGA
STRONA GŁÓWNA